Nic nowego pod słońcem

Wszystko, co dobre, jest w istocie katolickie. Zadaniem teologów jest zaś oddzielenie tego, co z wiarą jest do pogodzenia, od tego, co pogodzić się z nią nie da. „Laudato si” wpisuje się w tę starą prawdę Kościoła i pokazuje, że katolicyzm jest religią łączącą, a nie wykluczającą. W Kościele nie myślimy w kategoriach: albo człowiek, albo natura Jeśli ktoś czytał adhortację apostolską „Evangelii gaudium”, to „Laudato si” nie będzie dla niego zaskoczeniem. Papież Franciszek napisał tekst, który dobrze się czyta, choć jest on długi, często dygresyjny i mocno skoncentrowany na duszpasterskich (a tym razem także społecznych) konkretach, bez mocnych akordów doktrynalnych. Nie ma w nim – jeśli chodzi o wymiar teologiczny – rzeczy nowych. Papież obficie cytuje swoich poprzedników, i nawet jeśli uznać, że pewne kwestie interpretuje w bardziej latynosko-lewicowy sposób, to w istocie nie wykraczają one poza ramy zakreślone przez Jana XXIII czy Benedykta XVI. Nowa encyklika
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze