Kopciuszek, który nie chce do pałacu

Nie znosi być na świeczniku, oddałaby wszystkie uroczyste rauty i gale za jeden wieczór przed telewizorem i swoje ulubione opery mydlane. Ma słabość do drogiej biżuterii, malarstwa Fridy Kahlo i Salvadora Dali. Unika rozmów o polityce i nade wszystko ceni sobie życie rodzinne. Columba Garnica de Gallo, od 41 lat szczęśliwa małżonka Jeba Busha, matka trójki dzieci i babcia czworga wnucząt. Jeżeli Jeb Bush wygra wyścig do Białego Domu, Columba będzie drugą w historii Stanów Zjednoczonych pierwszą damą, która nie urodziła się w USA

Kiedy w latach 90. dziennikarz „The Miami Herald“ zadał Columbie Bush pytanie, jak podobała się jej kampania prezydencka teścia, stwierdziła:  – Chcę już wrócić do mojej kuchni, do wspólnego odrabiania prac domowych z moimi dziećmi i – czemu nie – do oglądania telewizji – usłyszał w odpowiedzi. Dziennikarz był zdumiony taką szczerością, ale z czasem media przywykły do tego, że Columba Bush nie przystaje do wizerunku typowej synowej i żony znanego polityka, że jest osobą nade wszystko ceniącą sobie prywatność i niezainteresowaną medialnym blichtrem. Taka właśnie jest żona Jeba Busha. Nie ma w sobie nic z ambitnej i perfekcyjnej Hillary Clinton czy wspierającej nie tylko moralnie, ale i merytorycznie Baracka Obamę Michele – dwóch pierwszych dam, które otwarcie i konsekwentnie odcięły się od wizerunku biernego dodatku do prezydenta.
 Jeżeli więc Jeb Bush (do końca) pójdzie w ślady ojca i brata, stroniąca od mediów, zamykająca się w czterech ścianach rodzinnego szczęścia Columba nie będzie miała łatwego życia. – O ile w czasach Jackie Kennedy pierwsza dama mogła ograniczyć się do rozdawania uśmiechów i wygłoszenia kilku mów, o tyle dziś presja, by żona prezydenta pewnie występowała przed kamerami, jest ogromna. Columba nie będzie mogła się po prostu schować – zauważa „The Atlantic“. Telewizja to jednak nie wszystko. Zarówno Hillary Clinton, jak i Michele Obama korzystają z każdego kanału komunikacji, by być...
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: