Pospolite ruszenie

Pogratulować konsekwencji! Nawet w chwili schodzenia ze sceny historyk Komorowski Bronisław MUSIAŁ zaliczyć wpadkę, bredząc o „pospolitym ruszeniu”.
Szanowny były panie prezydencie – „pospolitym ruszeniem” tegorocznej batalii byliśmy akurat my, młodzi Polacy, patrioci, ochotnicy, amatorzy... Po waszej stronie stanęły hufce zaciężne, najemnicy i kondotierzy.


Wykorzystaliście do walki bezwzględnie i z pełną determinacją wszystkie instytucje państwa – władzę pierwszą, drugą i czwartą. Mieliście rząd i parlament, sądy i samorządy. Dysponowaliście najlepszym sprzętem, pieniędzmi i najlepszymi fachowcami, których nazwiska imiona i przydomki (np. Jowita i Misiek) przejdą do historii obciachu i nieskuteczności. Na nic tony czarnego piaru, wykorzystanie plotki i szeptanej propagandy. Im mocniej atakowaliście przeciwnika, tym bardziej do świadomości narodu docierała prawda o was. 
Co istotne, nie wszyscy zaciężni gotowi byli za was walczyć i umierać. Część pułków, a nawet służb, przyczaiła się, część zapewne już teraz kombinuje, jak podczepić się pod nowego pana lub choćby Kukiza. 
Wasz kandydat zaś miotał się po polu bitewnym niczym ślepy Jan Luksemburczyk pod Crecy, myląc zastępy zwolenników i przeciwników. Powinno dać wam do myślenia, że gmina o najsłabszej frekwencji w tych wyborach to Grunwald...
A teraz, oszołomieni, zastanawiacie się zapewne, dlaczego wy, tuzy salonowe, pupile światowych salonów, przegraliście z Polską (jak twierdzicie) biedną, gorzej wykształconą i prowincjonalną? I dlaczego ta przegrana jest dopiero delikatną zapowiedzią łomotu, który spadnie na was jesienią?
Nie da się na dłuższą metę nad Wisłą wygrywać za pomocą ewidentnego kłamstwa i siania nienawiści. Nie da się rządzić państwem, które ma istnieć tylko teoretycznie, i narodem, którego imponderabilia uznaliście za nienormalność.
Poza tym, mimo wsparcia autorytetów, łże-elit i rzeki pieniędzy płynącej z Unii zadarliście ze wszystkimi...
[pozostało do przeczytania 26% tekstu]
Dostęp do artykułów: