Polskie Wilki Putina

Rajd „Nocnych Wilków” po Polsce to test, a nie prowokacja. W interesie Kremla nie jest bowiem urządzenie bijatyki, lecz coś zgoła innego – oswojenie Polaków z pojawianiem się dziwnych grup z Rosji, uśpienie naszej wrażliwości na takich „gości”.

Dodatkowo zapewne rosyjskie służby sprawdzą, w jaki sposób na samą zapowiedź przejazdu lub sam przejazd (jeśli do niego dojdzie) zareagują instytucje RP odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Sukcesem akcji, która rzekomo ma się rozpocząć 25 kwietnia w Moskwie, będzie jej spokojny przebieg i przekonanie wielu Polaków, iż protest przeciwko rosyjskim motocyklistom był bez sensu, a w przyszłości nie ma się co takimi wydarzeniami przejmować. Być może za jakiś czas większego zainteresowania Polaków nie wzbudzi nieliczny transport wojskowy, który chciałby przejechać z obwodu kaliningradzkiego na poligon w okolicach Brześcia. A mało przekonujące ostatnio hasła o konieczności współpracy z Rosją, bo nie jest ona taka najgorsza, a Ukrainie wymierza sprawiedliwość za II wojnę światową, zaczną trafiać na bardziej podatny grunt. Warto zwrócić uwagę na nawołujących do zaniechania protestów przeciwko rajdowi „Nocnych Wilków”. Czy nie są to przede wszystkim ci, którzy mogą być słuchani przez młodych, gotowych do antyrosyjskich protestów Polaków? Ńie zaszkodzi także wsłuchanie się w poszczególne słowa tych apeli: „Oni są tacy jak my”, „Trudno im się dziwić”, „Po prostu kochają hisorię”, „Nie chodzi o politykę, lecz o pamięć”.  Jak to się ma do trwającego od lat, mającego już postać rytuału w polskiej polityce straszenia wielką, silną, niepokonaną Rosją, której my – malutka Polska – nie mamy najmniejszej szansy się oprzeć? Otóż pasuje jak ulał: potężna Rosja nie jest taka zła, gdy się jej nie sprzeciwiamy. A straszne „Nocne Wilki” mogą okazać się sympatycznymi wilczkami, gdy pozwolimy im spokojnie czcić choćby zbrodniarza Czerniachowskiwgo. Uległość wobec Moskwy zostaje nagrodzona. 
Nie wiem, czy taki właśnie...
[pozostało do przeczytania 38% tekstu]
Dostęp do artykułów: