Stenogramy z Moskwy na piątą rocznicę

Głównymi twórcami stenogramów opublikowanych przez RMF FM są osoby wywodzące się ze środowiska, które już od 2010 r. propagowało kłamstwa MAK. Trudno się więc dziwić, że publikacja stenogramów – których wiarygodność podważyła nawet prokuratura – nastąpiła w przeddzień premiery książki Jürgena Rotha, ujawniającej potencjalnych autorów smoleńskiego zamachu

Dlaczego szeroko omawiana w niemieckich mediach książka Jürgena Rotha, opisująca prawdopodobne kulisy zamachu w Smoleńsku, została solidarnie przemilczana w mainstreamowych mediach w Polsce? 
Powód się znalazł, a raczej starannie go wymyślono. 7 kwietnia, dokładnie dzień przed premierą publikacji Rotha, radio RMF FM ujawniło „nowe stenogramy” z Tu-154, których interpretacja, dokonana przez red. Tomasza Skorego, doskonale współgrała z wersją zdarzeń lansowaną przez Kreml. Przez kilka następnych dni telewizje i prasa głównego nurtu zajmowały się więc tylko „piwkiem” w kokpicie, rzekomą obecnością gen. Andrzeja Błasika w kabinie i domniemanymi błędami pilotów. Reakcja na książkę Rotha – opisywaną na pierwszych stronach najpoczytniejszych niemieckich gazet – ograniczyła się do kilku niewybrednych paszkwili na autora.
Bracia od Smoleńska
Jednym z autorów stenogramu opublikowanego przez RMF FM jest Andrzej Artymowicz, absolwent Wydziału Reżyserii Dźwięku warszawskiej Akademii Muzycznej. 
Według biegłych prokuratury stenogram opracowany m.in. przez Artymowicza został przygotowany nieprofesjonalnie, o czym RMF FM rzecz jasna nie wspomniało. O niefachowym opracowaniu nagrania mówi jeden z załączników ekspertyzy. Jak czytamy w dokumencie sporządzonym przez prof. Grażynę Demenko z Zakładu Fonetyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu (prof. Demenko została powołana na biegłą przez śledczych), „autor stenogramu skoncentrował się jedynie na odsłuchu nagrania dokonanego w Moskwie na początku ubiegłego roku w dobrej jakości słuchawkach”. „Nie dokonano natomiast analizy...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: