Nieudolny rząd, sprytni wykonawcy

Niedawno opublikowany raport NIK na temat opóźnień w budowie świnoujskiego gazoportu dość wnikliwie punktuje liczne zaniedbania, chaos organizacyjny i nieudolność w zarządzaniu tą inwestycją, jedną z kluczowych dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski. Dokument nie wskazuje jednak personalnie winnych powstałych zaniedbań. Pomija także prawdopodobną główną przyczynę opóźnień – błędny wybór powiązanego z Gazpromem włoskiego wykonawcy inwestycji

Podstawowa aktywność firmy Saipem, stojącej na czele konsorcjum wykonującego terminal, koncentruje się na próbach uzyskania jak największych korzyści finansowych od polskiego inwestora. Jej głównym udziałowcem jest włoski koncern ENI, czołowy partner Gazpromu w inwestycjach na terenie Europy. Ostatnią z nich miał być gazociąg South Stream, tłoczący rosyjski gaz po dnie Morza Czarnego do Bułgarii, Austrii, Węgier, Serbii i Włoch. Jednak inwestycja została zablokowana przez Komisję Europejską.
W stronę niezależności energetycznej
Decyzję o budowie na północno-zachodnich rubieżach Polski terminalu gazu skroplonego podjął jeszcze w 2006 r. rząd premiera Jarosława Kaczyńskiego. W sytuacji, gdy niemal 3/4 zużywanego gazu pochodzi z Rosji, dostawy gazu skroplonego (LNG) sprowadzanego drogą morską z Kataru i regazyfikowanego w Świnoujściu miały być ważnym krokiem do uzyskania niezależności energetycznej naszego kraju. Zwłaszcza że inwestycja pozwoli na dostarczanie rocznie do 5 mld m3 gazu ziemnego, z możliwością zwiększenia zdolności regazyfikacyjnej nawet do 7,5 mld m3. Są to poważne wielkości, biorąc pod uwagę obecne łączne zużycie gazu w Polsce (ok. 14 mld m3). 
Od początku opóźnienia
Rząd Donalda Tuska uznał w końcu tę inwestycję za strategiczną dla Polski, lecz od samego początku jej realizacja była opóźniana. Dopiero w 2009 r., czyli po trzech latach od chwili podjęcia decyzji o budowie, rząd rozpoczął konkretne prace. Operator Gazociągów Przesyłowych Gaz-System...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: