Z dziejów schizofrenii w III RP

Z bliska \ Jan Pospieszalski

Przypadek działaczy siedleckiej Solidarności, Ryszarda Piekarta oraz braci Zygmunta i Andrzeja Goławskich, potwierdza prawidłowość, że w stanie wojennym najbardziej narażeni na brutalne traktowanie byli związkowcy z mniejszych miejscowości. Ci, o których nikt się nie upomni, nieznani szerzej działacze lokalnych struktur. W porównaniu z doświadczeniami większości internowanych, w tym członków kierownictwa „S” (o Wałęsie już nie wspominając), ich zatrzymanie 13 grudnia wyróżnia się bezwzględnością i skalą bezinteresownej agresji. Wywleczeni z domów, przetrzymywani godzinami na mrozie, najpierw usłyszeli groźby wywózki „na białe niedźwiedzie”, a potem wsadzono ich do więzienia w Białej Podlaskiej. „To były zagrzybione, wilgotne, przepełnione cele, w których grasowały szczury” – wspomina Andrzej Goławski. „Pozbawiono nas środków higieny, panowało okropne zimno, grzejniki nie grzały, wybite szyby w oknach, woda zamarzała, a my spaliśmy w bieliźnie pod dwoma cienkimi
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze