Łatwopalny most i ogniotrwała tęcza

– Są takie godziny rano i po południu, że nawet nie próbujemy wyjeżdżać samochodem. W którąkolwiek stronę spojrzeć, wszędzie setki aut. Wszystkie ulice wokół zablokowane. Zostaliśmy praktycznie odcięci od świata. Praca, szkoła dzieci, firma żony, zajęcia pozalekcyjne – wszystko na nowo trzeba układać. Dla nas to logistyczna katastrofa – mówią mieszkańcy z ulicy Genewskiej w Warszawie.

Na szczęście nie jestem mieszkańcem Saskiej Kępy, mieszkam i pracuję po tej samej stronie Wisły, bez konieczności przeprawiania się na drugi brzeg. Ale paraliż komunikacyjny rozlał się na całe centrum, nadbrzeżne arterie i ulice prowadzące do pozostałych mostów. Dziesięć dni po
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: