Nie jestem „Charlie”!

Ponieważ opadł kurz zadymy i wyschły łzy pokrzywdzonych, można chwilę porozmawiać spokojnie. Tym bardziej że redakcja paryskiego tygodnika dała za wygraną, zawieszając (podobno tylko na razie) wydawanie swojego tygodnika. Moim zdaniem wszyscy, którzy dość bezmyślnie przypinają sobie znaczek „jestem Charlie”, stają się elementem dezinformacji. Bo z jednej strony nie ma zgody, żeby banda wywłoków, ogarnięta fundamentalistycznym obłędem mordowała nieuzbrojonych ludzi, z drugiej pozostaje pytanie o granice wolności, które cywilizacja Zachodu zakreśliła tak daleko, że nie dziw, iż przestały istnieć.

W tym momencie bardzo często przytaczano zdanie Kuronia, skądinąd
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: