Co umyka w powodzi afer

Dwieście kolejnych afer Platformy Obywatelskiej doszło w 2014 r. do setek z poprzednich lat – wyliczyli autorzy strony Naszeblogi.pl. Gdy patrzy się na całoroczną listę szwindli z udziałem polityków PO, widać przerażająco jasno, jak wiele uszło im płazem. Bo kto dziś odpowie za gigantyczne straty państwa związane z opóźnieniami przy budowie gazoportu w Świnoujściu, wywołanymi opieszałością rządu? Kto zajmuje się ujawnionymi w aferze taśmowej informacjami, że kumpel Tuska został mianowany szefem PGE tylko po to, by zgarnąć kasę – odchodząc ze stołka z dwoma kolegami zainkasował blisko 7 mln odprawy? Albo że PO wykupiła długi sztabu prof. Religi, by zmusić go do wycofania się z wyborów? Kto dziś docieka, czy rząd odzyskał blisko 900 mln zł, nienależnie nadpłaconych autostradowej spółce Kulczyka tytułem rekompensaty za zwolnienie ciężarówek z opłat za przejazd odcinkiem A2? A kto sprawdza, jak ministerstwa wydawały pieniądze na promocję – do 42 mln zł na resort?

W tej powodzi skandali jedno nie może umknąć naszej uwadze – szwindle wyborcze. Od opozycji będzie zależało, z jaką skalą manipulacji i fałszerstw będziemy mieli do czynienia w najbliższych wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Opozycja musi wywierać nieustanną presję na PO i PSL, by przeprowadzone zostały działania naprawcze.
Pierwsze, co trzeba wprowadzić, to uznać karty do głosowania za druki ścisłego zarachowania. Dziś drukarnie, które drukują karty do głosowania, mogą ich powielić o tysiące więcej – nikt tego nie sprawdza. I co z tego, że ważne powinny być tylko te karty, które przed głosowaniem będą opieczętowane przez członków komisji obwodowych? Przecież pieczęcie są przechowywane w gminach – u wójtów itd. Czy taka sytuacja nie jest zachętą do fałszerstw, polegających na podmienianiu albo dosypywaniu kart do urn? Należy stanowczo domagać się prawnego wyeliminowania tego rodzaju możliwości.
Po drugie – należy domagać się liczenia głosów przed kamerami, z...
[pozostało do przeczytania 2% tekstu]
Dostęp do artykułów: