Dbać o rodzinę, zatrzymać deprawację!

Z bliska \ Jan Pospieszalski

Wielu Polaków narzeka na sytuację w kraju, uważa, że sprawy idą w złym kierunku, o władzy ma jak najgorsze zdanie, z tęsknotą też wyczekuje zmiany. A ponieważ na razie na horyzoncie zwiastunów zmiany nie widać – popada w apatię.  Pogarda władzy wobec inicjatyw popartych setkami tysięcy czy milionami podpisów – jak apel po tragedii smoleńskiej o powołanie międzynarodowej komisji śledczej, gigantyczna akcja zainicjowana na antenie Radia Maryja w obronie lasów państwowych czy obywatelski projekt referendum edukacyjnego w obronie sześciolatków wysyłanych przez rząd do szkół – przetrąciły społeczną energię, rodząc w obywatelach poczucie beznadziei. Reakcją rządu Tuska na społeczną ofiarność i zaangażowanie w tych i w innych przypadkach (np. obywatelski projekt ustawy ograniczającej aborcje eugeniczne) było pokazanie środkowego palca. Rządzący udowodnili, że na żaden dialog ze społeczeństwem nie mają ochoty, a stosunek do obywateli najlepiej wyrażają ich słowa: „frajerzy
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze