Sowiecki trup w szafie Stoltenberga

W swoją pierwszą zagraniczną wizytę nowy sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg udał się 6 października do Warszawy. Norweg udzielił Polakom ustnych gwarancji bezpieczeństwa w związku z możliwą rosyjską agresją. Pod wielkim znakiem zapytania stawia te obietnice fakt, iż pod koniec lat 80. Stoltenberg miał kontakty z KGB. Norweg był rozpracowywany przez sowieckie służby specjalne i otrzymał krypton „Stiekłow”

W marcu 2000 r., po upadku centroprawicowego rządu Kjella Magne Bondevika, premierem Norwegii został 40-letni Jens Stoltenberg z centrolewicowej norweskiej Partii Pracy. Jednak już jesienią polityk znalazł się w ogniu krytyki norweskich mediów. Powód? Informacja o kontaktach Stoltenberga z agentami KGB, do jakich miało dojść pod koniec lat 80. 
Podwójny agent Butkow
Informacja nagłośniona przez media pochodziła od podwójnego agenta zachodnich i sowieckich służb specjalnych Michaiła Butkowa, który w styczniu 1989 r. został skierowany przez KGB do służby w Norwegii. Swoją misję prowadził pod przykrywką pracy korespondenta „Gazety Robotniczej”. 
Według norweskiego publicznego nadawcy radiowo-telewizyjnego Norsk Rikskringkasting (NRK) Butkow był cennym agentem dla Zachodu w fazie końcowej zimnej wojny oraz w momencie upadku ZSRS. Butkow w ciągu dwóch lat przemycił dużą liczbę ściśle tajnych informacji dotyczących operacji KGB oraz nastrojów politycznych na Kremlu.
Jego informacje były szczególnie ważne dla Zachodu w trakcie odzyskiwania niepodległości przez kraje bałtyckie oraz podczas przygotowywania do operacji Pustynna Burza i wojny z Irakiem zimą 1991 r. Informacje uzyskane przez Butkowa miały pomóc zachodnim szefom państw lepiej przewidzieć reakcje ostatniego przywódcy ZSRS Michaiła Gorbaczowa oraz innych członków sowieckiego kierownictwa i były studiowane z wielkim zainteresowaniem zarówno w Oslo, jak i w Londynie i Waszyngtonie. Butkow oczywiście igrał z ogniem. W 1989 r. KGB nadal wydawało wyroki...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: