Adopcja Serca jak bilet do nieba

Dodano: 08/10/2014 - Nr 41 z 8 października 2014

Z BLISKA \ Jan Pospieszalski

„Temat owszem, ważny, ale dlaczego właśnie teraz, przecież tyle się dzieje. Takie przekręty uchodzą tej ekipie, tyle kolejnych obietnic bez pokrycia i manipulacji, a ty piszesz o Afryce. Zajmujesz się dziećmi z Tanzanii, jakby mało było polskiej biedy. Dość mamy własnych nieszczęść i dramatów” – znam te argumenty. Nigdy nie ma czasu, zawsze jest coś ważniejszego, bardziej dramatycznego. Przychodzące e-maile z apelem i numerem konta, z błaganiem o środki na zagraniczną operację, na protezę – obudzą chwilowe wzruszenie, potem toną w gąszczu pilniejszych spraw. Nie zrobił też na mnie większego wrażenia plakat w przedsionku kościoła z napisem „Adopcja Serca”. Do czasu, gdy osobiście spotkałem tych, którzy sami zaangażowali się w pomoc. Świadectwo Joanny i Andrzeja, potem Ani, Tomasza, siostry Marty, ich opowieści o tym, co przeżyli w Afryce i co robią dla afrykańskich dzieci, działa zaraźliwie.  Postanowiłem nie czekać na okazję, nie szukać specjalnego pretekstu i właśnie
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze