Europarlament od kuchni

Dodano: 08/10/2014

Widziane z brukseli \ Ryszard Czarnecki

Tym razem, wyjątkowo, tytuł tej wieloletniej rubryki powinien brzmieć nie „Widziane z Brukseli”, lecz „Widziane w Brukseli”. Dzisiaj chciałbym opowiedzieć o molochu, w którym pracuję i mam prawdziwy zaszczyt reprezentować moją Ojczyznę od dziesięciu lat. To będzie story o Parlamencie Europejskim, z jakiego istnienia nie zdajecie sobie sprawy. Boć to jest swoiste państwo w państwie Na przykład kto wie, że na brukselską część europarlamentu – jedną z trzech siedzib PE, obok Strasburga i Luksemburga – składa się aż 16 budynków? Zajmują one blisko 620 tys. metrów kwadratowych. W stolicy Alzacji jest ich już „tylko” pięć. Ale te francuskie włości PE też są spore – to obszar przeszło 140 tys. metrów kwadratowych.  O ile europosłowie z 28 krajów jeżdżą tylko do Brukseli i Strasburga, o tyle europarlamentarna administracja „okupuje” jeszcze siedem kolejnych biurowców w Luksemburgu. Zajmują one prawie 220 tys. metrów kwadratowych. W sumie, gdy się to wszystko podliczy,
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze