Zero tolerancji dla homolobby

Decyzja o aresztowaniu Józefa Wesołowskiego, a także błyskawiczne zawieszenie dwóch duchownych w diecezji warszawsko-praskiej to mocny dowód, że walka z homolobby trwa

Miniony tydzień przyniósł kilka ważnych sygnałów w Kościele. I wbrew temu, o czym zapewniają nas liberalne media, nie dotyczą one tylko walki z pedofilią, ale szerzej walki z homolobby i homoseksualizmem wśród niewielkiej części duchownych. Decyzje odnoszące się do byłego już (choć odwołanie sprawiło, że na razie wydalenie ze stanu duchownego zostało zawieszone) abp. Józefa Wesołowskiego pokazują, że w Stolicy Apostolskiej jest naprawdę mocna wola, by walczyć z pedofilią i homolobby, i że także w odniesieniu do najwyższych urzędników Watykanu stosowana będzie polityka „zero tolerancji”. 
Podobny klimat zaczyna panować także w Polsce. Zawieszenie dwóch księży w diecezji warszawsko-praskiej za czynny homoseksualizm i akty pedofilskie pokazuje, że rozpoczęta przez Benedykta XVI i kontynuowana przez Franciszka walka z „lawendową mafią” dociera powoli do Polski. 
Dlaczego piszę o walce z homolobby, choć media wciąż zapewniają, że w istocie jest to walka z pedofilią? Odpowiedź jest prosta. Otóż wszystkie omawiane przez media w minionym tygodniu sytuacje dotyczyły pedofilii homoseksualnej i czynnego homoseksualizmu, a większość skandali w Kościele opisywanych przez media w sensie ścisłym dotyczy nie pedofilii, lecz zwyczajnego homoseksualizmu, dość obrzydliwego, bo odnoszącego się do niepełnoletnich albo bardzo młodych chłopców. Z punktu widzenia Kościoła ocena moralna i jednego, i drugiego jest oczywiście jednoznacznie negatywna, ale warto mieć świadomość, że prawo świeckie odmiennie ocenia seks z czternastolatkiem (to jest pedofilia) niż z siedemnastolatkiem (to jest postępowy i dopuszczalny seks homoseksualny). A większość oskarżeń medialnych dotyczy właśnie tej ostatniej. 
I nie inaczej jest z Józefem Wesołowskim. To, co wiemy o jego sprawie, pozwala...
[pozostało do przeczytania 39% tekstu]
Dostęp do artykułów: