Klimat Jałty

OKONIEM \ Katarzyna Gójska-Hejke

Pod koniec II wojny światowej alianci siadali do stołu negocjacyjnego ze Stalinem z przekonaniem, iż skuteczność podczas rozmów zapewni im łagodność, a nie stanowczość wobec niego. Dominowała pewność – wodza Sowietów należało przede wszystkim nie drażnić, bo tylko wówczas można było osiągnąć korzystne porozumienie i skłonić go do jego przestrzegania. Roosevelt był nawet przekonany, że ma niezwykły wpływ na „Gospodarza” (tak Stalina nazywali jego najbliżsi współpracownicy) i potrafi uruchomić drzemiące w nim pokłady rozsądku. Sęk w tym, że opinii o konieczności ugłaskiwania sowieckiej Rosji nie prostowały kolejne oszustwa Stalina. Im bardziej bezczelnie nie dotrzymywał słowa, tym większa była determinacja zwolenników łagodności. Można oczywiście tłumaczyć ich postawę wyniszczeniem świata potworną wojną, znaczeniem ataku armii sowieckiej na Niemcy itd. Ale to nie wyjaśnia wszystkiego. Zachód zwyczajnie nie rozumiał i nie rozumie Rosji. Jest przekonany, że może z nią grać, stwarzać
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze