Rowerowy Rajd Pamięci

Ludzie śledzili nasze postępy

– Zastanawialiśmy się, w jaki sposób my, współpracownicy prezydenta Kaczyńskiego, możemy przeżyć 1. rocznicę katastrofy smoleńskiej, tak aby dać coś od siebie. Padł pomysł, żeby wybrać się na rowerach do Krakowa, odwiedzając po drodze miejsca, w których byliśmy razem z prezydentem Kaczyńskim. Chcieliśmy zobaczyć się z ludźmi, którzy uczestniczyli w tych spotkaniach, odpowiadać na pytania dotyczące jego prezydentury oraz te, które zrodziły się po obejrzeniu filmu „Mgła”. Niektórzy gratulowali nam odwagi, inni zastanawiali się, jak sobie radzimy w obecnej rzeczywistości – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” Adam Kwiatkowski.

Na trasie liczącej ponad 400 km uczestnicy rajdu zatrzymali się m.in. w Maciejowicach, Radomiu, Skarżysku-Kamiennej, Kielcach, Rakowie, Jędrzejowie i Wieliczce. W każdym z tych miejsc odbywały się pokazy filmu i spotkania z mieszkańcami, którzy gratulowali podjęcia decyzji o tak oryginalnym sposobie uczczenia pamięci ofiar katastrofy. Często wspominano również, jak duże wrażenie wywierała otwartość i naturalność śp. Lecha Kaczyńskiego.

– Na spotkaniach ludzie odnosili się do nas bardzo życzliwie. Gratulowali nam pomysłu. Zwykle urzędnik jest postrzegany jako pan w garniturze poruszający się w samochodzie, a my wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy, aby oddać hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej. Pewnie dla osób, które czynnie uprawiają sport, to nie jest jakiś wielki wyczyn, ale dla nas przebycie tej trasy w takich warunkach to spore wyzwanie. Po drodze dostawaliśmy informacje, że ludzie śledzili nasze postępy w relacjach na portalu Niezalezna.pl, trzymali za nas kciuki, a nawet modlili się, żebyśmy bezpiecznie dojechali. To było niezwykle budujące – mówi Marcin Wierzchowski.

Wielu Polakom zależy…

Tylko w ciągu dwóch pierwszych dni rajdu uczestnicy przejechali ok. 150 km. Pierwszym przystankiem były Maciejowice. Tam z inicjatywy...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: