Szaleństwo Czerwonej Gwiazdy

To prywatne muzeum jest rodzajem sowieckiego skansenu na ziemiach polskich. Stoją tam m.in. pomniki Berlinga i Rokossowskiego, pod którymi w każdy Dzień Zwycięstwa składają kwiaty byli kombatanci, członkowie PZPR, milicjanci i ormowcy. To miejsce, do którego ciągle zjeżdżają sowieccy żołnierze, piją wódkę z gospodarzem, a potem oglądają zgromadzone eksponaty – radzieckie mundury i czapki, ordery i dyplomy, popiersia Lenina i maski przeciwgazowe, gwiazdy, sierpy i młoty w wielu wymiarach i odsłonach…

Nie byłem tam. I nie mam zamiaru być. Być może dlatego, że już samo kupienie biletu wstępu byłoby rodzajem współuczestnictwa. Tak jak nabycie „Gazety Wyborczej”
[pozostało do przeczytania 91% tekstu]
Dostęp do artykułów: