Czego nie napisałem

Dodano: 01/07/2014 - Nr 27 z 2 lipca 2014

ZAPISKI STARUCHA \ Jarosław Marek Rymkiewicz

Książkę o Mochnackim pisałem trzy razy – i trzykrotnie zniszczyłem to, co napisałem. Nie wiem, dlaczego ta książka mi się nie udała – powinna się udać, bo o Mochnackim myślałem zawsze z czułością, więcej – z miłością i z podziwem, i uważałem go, i nadal uważam, za mojego duchowego ojca – choć jestem teraz od niego starszy o niemal pięćdziesiąt lat. Moją miłością obejmowałem też jego brata Kamila – miała to być książka o nich obu, Maurycym i Kamilu. Piszę o nich po imieniu, bo należę do tej samej co oni rodziny – wielkiej rodziny Polaków, którzy są zarazem polskimi realistami i szaleńcami polskości – kiedy trzeba, myślą zimno, a kiedy trzeba, myślą szaleńczo. Z trzech zniszczonych książek o Maurycym i Kamilu pozostały trzy fragmenty, które w pierwszych latach wieku gdzieś wydrukowałem – nie pamiętam gdzie. Jeden z tych fragmentów ma za temat prolegomena do sierpniowego wieszania w roku 1831.  Mniej więcej w tym samym czasie, może trochę wcześniej, nie napisałem książki
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze