Świętych obcowanie w praktyce

Wiara w świętych obcowanie, w to, że święci pomagają nam z nieba, jest jednym z najpiękniejszych elementów katolicyzmu. A książka Ewy Czaczkowskiej „Cuda świętej Faustyny” pokazuje, co ta wiara oznacza

Gdy odnawiamy wyznanie wiary, to zawsze podkreślamy w nim, że wierzymy „w świętych obcowanie”. Co ta prawda oznacza? Otóż tyle, że święci są nie tylko wzorem, który Kościół pozostawił nam do naśladowania, ale zawsze pozostają dla nas wsparciem. Mogą i powinni stać się naszymi przyjaciółmi, ludźmi, którzy wspierają nas w naszych drogach i towarzyszą nam zarówno w trudnościach, jak i radościach, a także osobami, za pomocą których Bóg nadal czyni cuda w życiu chrześcijan. Ta prawda może stanowić oczywiście problem dla ludzi niewierzących, a także dla tych katolików, którzy ulegli duchowi pozytywistycznego i neopozytywistycznego redukcjonizmu, który pozbawia rzeczywistość wymiaru innego niż postrzegalny zmysłowo, ale pozostaje ona istotnym elementem naszej wiary, a także częścią doświadczenia wielu osób wierzących.
Faustyna pomaga nadal
Ewa Czaczkowska w książce „Cuda świętej Faustyny” pokazuje 12 historii, które są żywym świadectwem prawdziwości przekonania o realności świętych obcowania. Jeszcze za życia ziemskiego siostra Faustyna podkreślała, że jej prawdziwe działanie rozpocznie się dopiero po śmierci, gdy już będzie z Jezusem Miłosiernym w niebie. A reportaże Czaczkowskiej pokazują, że tak jest naprawdę. I chodzi nie tylko o działanie duchowe, ale także jak najbardziej doczesno-empiryczne.
Włoch Luciano Boschetto przekonał się o tym naocznie, gdy po wylewie i sparaliżowaniu leżał w szpitalu Luigi Sacco w Mediolanie. Lekarze nie dawali mu szans na normalne życie i powrót do pełnej sprawności. I wtedy w nocy przyszła do niego zakonnica. Nie znał jej, nie wiedział, kim jest, a ona przyłożyła palce do jego piersi (przez kilka lat pozostawiły one wyraźny ślad na jego ciele), powiedziała mu, że przyszła go uzdrowić i...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: