Po drugiej stronie świata

Dodano: 24/06/2014 - Nr 26 z 25 czerwca 2014

PODRÓŻE \ W najcudniejszej wiosce globu

Niesiona przez niego wielka, drewniana belka w każdej chwili mogłaby zmiażdżyć mu stopę. Nie będę go wymijać. Różnie mogłoby się to zakończyć. Zresztą, idzie tam, gdzie ja. Stąd do „najcudniejszej wioski świata” nie ma już przecież innej drogi Pac… Pac-pac… Pac… Pojedyncze krople ponownie obijają dach autobusu. To już trzeci przelotny deszcz tego poranka. Gliniane uliczki Banaue szybciutko przeistaczają się w lepką breję. O spacerowaniu nie ma mowy. Poczekam za drzwiami naszego jeepneya (stare amerykańskie terenówki wojskowe, które po wojnie Filipińczycy przerobili na autobusy wożące ludzi). – Ruszymy wreszcie? – wypalam sam do siebie, nie podejrzewając, że ktokolwiek z piątki siedzących obok mnie filipińskich współpasażerów podłapie temat. – Amigo, nie denerwuj się. Spokojnie. Czekamy na ludzi – słyszę obok. – Na ludzi, na ludzi! – przedrzeźniam niegrzecznie. – Na ludzi to my czekamy od ponad półtorej godziny! – I będziemy pewnie kolejne półtorej, bo o tej porze
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze