Koszmar jakby znajomy

Dodano: 12/06/2014 - Nr 24 z 11 czerwca 2014

Maciej Parowski \ Film

W Iranie w latach 1988–1998 zginęło w podejrzanych okolicznościach kilkudziesięciu pisarzy, filmowców i intelektualistów niewygodnych dla Islamskiej Republiki. Rasoulof, reżyser niepokorny, którego pociąga i fabuła, i formy paradokumentalne, zrobił o tym mroczny film „Rękopisy nie płoną” i... wpakował się w tarapaty. Za poprzedni, niemiły władzom, obraz ma wyrok kilku lat i zakaz pracy w zawodzie, toteż to dzieło wyprodukował i podpisał samotnie, by nie narażać ekipy. Dostaje światowe nagrody, ale są powody, by bać się o losy reżysera. Synteza klimatów kafkowskich i realistycznego, politycznego thrillera każe widzowi doświadczyć bezsilności wobec totalitarnej władzy. Od początku oglądamy siepaczy, agentów czy jak ich tam zwał, którzy wyglądają na uciekinierów. Właściwie są jednym i drugim. Niepozorny Khosrow, chudzina męczony przez żonę telefonami o chorym dziecku i pytaniami o pieniądze, które nie wpłynęły na konto. Morteza to zażywny szef tej dwójki, bardziej
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze