Antygona na Powązkach

Walcząc o Jaruzelskiego, ludzie tamtego systemu walczą o siebie. Oni wiedzą, że jeśli znikną z mediów, pojawią się w więzieniach

Czy istnieją stalinowskie zbrodnie? Prawie nikt nie zaprzeczy. Czy istnieją stalinowscy zbrodniarze? Oczywiście – nie. Za próbę zakłócenia wykładu Zygmunta Baumana młodzi ludzie dostali wyroki więzienia, jakich nie było w drugiej połowie lat 80. Za sprzeciw wobec pogrzebu Wojciecha Jaruzelskiego z wojskowymi honorami protestujących nazywa się bydłem.
Oczywiście pogrzeb z salwami honorowymi był prowokacją. Patrioci postawieni zostali bez dobrego rozwiązania. Zakłócanie powagi śmierci nie jest niczym dobrym. Jednak jestem przekonany, że Antygona stałaby przed Powązkami ze zdjęciem Grzesia Przemyka w ręku, na drodze triumfujących ludzi władzy PRL. Od gorszącego buczenia na cmentarzu gorsze byłyby ciche obrazy bezdyskusyjnego zwycięstwa zbrodni i przemocy honorowanych jako cnoty.  
Aleksander Kwaśniewski powiedział prawdę. Walka o dobre imię Wojciecha Jaruzelskiego trwa. Walcząc o Jaruzelskiego, ludzie tamtego systemu walczą o siebie. Oni wiedzą, że jeśli znikną z mediów, pojawią się w więzieniach.
Uhonorowano człowieka, który walczył z partyzantką niepodległościową. Uhonorowano człowieka, który w 13 lat od wstąpienia do wojska został generałem, w latach, gdy aparat państwowy mordował Żołnierzy Niezłomnych, kiedy wywieziono w głąb ZSRS dziesiątki tysięcy Polaków. Uhonorowano człowieka, który szykanował w wojsku kleryków i był zwierzchnikiem sił zbrojnych, kiedy wojsko strzelało do ludzi w 1970 r. Uhonorowano człowieka, który zdegradował 1500 oficerów o żydowskim rodowodzie za ich pochodzenie. Uhonorowano człowieka, który jest współwinny 100 ofiar śmiertelnych w Czechosłowacji po wprowadzeniu tam wojska polskiego.
Kiedy grupka lewaków protestowała w Chile przeciw pogrzebowi Pinocheta, duża część mediów w Polsce zachwycała się tym „moralnym sprzeciwem”. Choć tam najwyższym urzędnikiem...
[pozostało do przeczytania 40% tekstu]
Dostęp do artykułów: