Powrót Anastazji

W latach 90. jednym z instrumentów wpływania na politykę było życie seksualne jej głównych aktorów. W cieniu stały służby specjalne – zawsze wrażliwe na to, co dzieje się w alkowie. Czy dzisiaj na pewno jest inaczej?

„Każdą najbrzydszą babę wystarczy wpuścić do sejmu na 24 godziny, by wyleczyć ją z kompleksów” – tak pisała Marzena Domaros, znana lepiej jako Anastazja P. – jedna z najbardziej tajemniczych postaci z początku lat 90. Dziewczyna o dość banalnej urodzie, z niewielkiej popegeerowskiej wsi, po dwutygodniowej wymianie licealnej we Francji mogła w polskim sejmie odgrywać najprawdziwszą hrabiankę. Swoje nazwisko zmieniła za pomocą żyletki na Potocka. Jako
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: