Powrót Anastazji

Początki III RP \ Pikantne życie polityków

W latach 90. jednym z instrumentów wpływania na politykę było życie seksualne jej głównych aktorów. W cieniu stały służby specjalne – zawsze wrażliwe na to, co dzieje się w alkowie. Czy dzisiaj na pewno jest inaczej? „Każdą najbrzydszą babę wystarczy wpuścić do sejmu na 24 godziny, by wyleczyć ją z kompleksów” – tak pisała Marzena Domaros, znana lepiej jako Anastazja P. – jedna z najbardziej tajemniczych postaci z początku lat 90. Dziewczyna o dość banalnej urodzie, z niewielkiej popegeerowskiej wsi, po dwutygodniowej wymianie licealnej we Francji mogła w polskim sejmie odgrywać najprawdziwszą hrabiankę. Swoje nazwisko zmieniła za pomocą żyletki na Potocka. Jako miejsce urodzenia wpisała Kraków. Andrzej Potocki, wówczas poseł Unii Demokratycznej, nazywał ją kuzynką.Komu hrabiankę? Domaros akredytowała się jako korespondentka „Le Figaro” i dość szybko zyskała zaufanie polityków. Wspominała, że każdy chciał posiedzieć, ba, poleżeć z najprawdziwszą
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze