WSI – służba niewiarygodna

Zagrożeniem dla polskiego wywiadu wojskowego nie jest likwidacja WSI, lecz kampania dyskredytacji nowej służby, Służby Wywiadu Wojskowego, i próby przywrócenia wpływów oficerów szkolonych przez Moskwę


Piewcy Wojskowych Służb Informacyjnych przestawiają je jako wzór profesjonalizmu. Tymczasem, wywiad wojskowy przed odzyskaniem niepodległości był skrajnie nieudolny, a WSI same siebie uznawały za niewiarygodne w kwestii możliwości wywiadowczych na kierunku wschodnim. Dopiero stworzenie przez gen. Witolda Marczuka i jego następców Służby Wywiadu Wojskowego pozwoliło na osiągnięcie znaczących sukcesów.

Czym zajmowały się Wojskowe Służby Informacyjne?
Sławomir Cenckiewicz w książce „Długie ramię Moskwy” przedstawia działający od lat 50. Zarząd II Sztabu Generalnego (instytucja wywiadu wojskowego) jako organizację skrajnie nieudolną. Tak wielu oficerów porzucało służbę na rzecz Moskwy i przechodziło na stronę NATO, że kiedy jeden z nich ożenił się w USA z Helen Coleman, która w CIA odpowiadała za „Polish desk” i zajmowała się wywiadem wojskowym PRL, okazało się, że zna ona życiorysy jego kolegów lepiej od męża. Zarząd II zrekompensował sobie porażkę, zwiększając aktywność wewnątrz kraju – zwalczając opozycję i zdobywając środki finansowe i przyczółki w biznesie. „W 1985 r. wywiad wojskowy dysponował w kraju liczbą 494 współpracowników i 366 źródłami, zaś cała zagraniczna sieć agenturalna wynosiła w tym czasie 156 źródeł osobowych”.
Ta nierównowaga na rzecz działalności wewnątrz kraju pogłębiła się po utworzeniu w latach 1990–1991 Wojskowych Służb Informacyjnych przez połączenie bez weryfikacji wywiadu z kontrwywiadem Wojskowej Służby Wewnętrznej. „Sieć osobowych źródeł informacji postkomunistycznych służb wojskowych ulokowanych w urzędach centralnych i administracji publicznej, organizacjach społeczno-politycznych, na uczelniach, w mediach, bankach, firmach prywatnych, spółkach i przedsiębiorstwach...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: