Mordercy ojca pozostali bezkarni

Dla mnie to wszystko jest niepojęte. Rozumiem jeszcze, że można kogoś zabić w czasie wojny, w walce, na froncie. Ale tak z zimną krwią najpierw skazać na śmierć, a potem strzelić z tyłu, to dopiero trzeba być bandytą. To właśnie oni byli bandytami, choć tak nazywali ludzi takich jak mój ojciec – ze Stanisławem Łukasikiem, synem kpt. Stanisława Łukasika ps. Ryś, rozmawia Kajetan Rajski

Pański ojciec był równolatkiem II Rzeczypospolitej.
Mój ojciec, Stanisław Łukasik, urodził się 2 sierpnia 1918 r. w Lublinie. Wzrastał w tych latach w blasku chwały Marszałka Józefa Piłsudskiego. Rodzina była bardzo patriotyczna. Ojca wychowywano w duchu
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: