Ojca uczę się do tej pory

Byłem wtedy w Ostrowi. Czekaliśmy na ojca, bo miał przyjechać na imieniny Stanisława, mojego wuja. Mówił: – Na imieniny dam radę do was wpaść. Myśmy czekali, a ojciec nie przyjechał. Przez parę dni nie wiedzieliśmy, co się z nim dzieje. Dopiero od wujenki z Warszawy dostaliśmy informację o aresztowaniu taty – z Andrzejem Pileckim, synem rtm. Witolda Pileckiego, rozmawia Kajetan Rajski

Pamięta Pan wyjazd ojca na wojnę 1939 r. spod szkoły w Krupie?
Oczywiście. A gdybym nawet nie pamiętał, to pięknie o tym opowiadał Jan Łapian, syn sołtysa, nieco starszy ode mnie, pochodzący z Krupy. – Ja ci opowiem wasze rozstanie w 1939 r. – mówił. –
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: