Wkładanie butów Ignacemu

Dodano: 18/12/2013 - Nr 51-52 z 18-25 grudnia 2013
Iza z Wawrzkiem i Ignacym przyjechali na obiad, był piękny jesienny dzień – ciepły, niemal gorący, jeden z tych darowanych dni, jakie bywają u nas w Polsce w drugiej połowie października – i choć nie było ani odrobiny wiatru, liście milanowskich dębów, tworząc żółtą, poszarpaną kurtynę, opadały, powoli, powoli, w złoto-czerwonym świetle zachodzącego słońca. Kiedy się ściemniło, Iza z Wawrzkiem zaczęli pakować różne rzeczy do samochodu, a ja zająłem się ubieraniem Ignacego. Jest on już w tym wieku, że świetnie daje sobie radę z kurtką i z butami, ale ubieranie go sprawia mi przyjemność, bo stwarza to jeszcze jedną okazję do rozmowy. Jesienne buty Ignacy ma fenomenalne. Można je zasznurować lub zapiąć na ekspres, a najciekawsze jest w nich to, że mają w każdym obcasie czerwone światełko. Kiedy Ignacy idzie ulicą Grabową, dwa czerwone światełka w jego obcasach to zapalają się, to gasną, i każdy kierowca samochodu oraz każdy pies za płotem dowiaduje się, że ma dać
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze