Na ratunek ojczyźnie

Węgrzy modlitwą różańcową wyprosili uwolnienie kraju od władzy postkomunistów i sprawiedliwe rządy. Nadszedł czas, byśmy poszli za ich przykładem

„Krucjata Różańcowa za Ojczyznę jest darem duchowym wiernych, którzy z Maryją, Królową Polski, modlą się o Polskę wierną Bogu, krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów naszego narodu. Osoby te czynią to dobrowolnie, zobowiązując się do codziennego rozważania i odmawiania w tych intencjach przynajmniej jednej z tajemnic Różańca Świętego...” (z tekstu komunikatu oo. paulinów z Jasnej Góry, 25 września 2011 r.).

Z Trzęsin na Jasną Górę
Idea Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę zrodziła się na Roztoczu w niewielkiej parafii Trzęsiny w diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Pomysł zawędrował dalej, a opiekę nad tym dziełem polscy biskupi powierzyli ojcom paulinom z Jasnej Góry.
Rozpoczęcie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę jest odpowiedzią na doświadczane przez nas wszystkich zagrożenia, przed którymi staje Polska. Jesteśmy niemal codziennie świadkami niewydolności państwa, wymiaru sprawiedliwości, korupcji, zapaści demograficznej i wielu innych.

Śladem dwóch wielkich prymasów
Kard. August Hlond mówił w wykładzie dla kleryków w październiku 1951 r.: – Są ludzie, którzy z radością wpatrują się w czerwoną zorzę nad światem i widzą w niej pożądaną zapowiedź chwili, w której przepaść mają wiara, zasady moralne, prawo przyrodzone, objawienie chrześcijańskie, Kościół. Oni ten krwawy brzask witają jako godzinę zamieszania i wzburzenia ludów, godzinę walk, mordów, głodu i rozpaczy. W tę godzinę chcą rozwinąć nad światem czarną chorągiew szatana.

W swoich „Dziennikach” kardynał zapisał: „Zbawiciel umiłował wielce Polskę i uczynił ją matką wielkiego pokolenia. Państwo zostanie rozbite i jak słabe niemowlę będzie błagało o pomoc i opiekę Matki swojej. Zgubne jest dla Polski naśladowanie bezbożnych w ich czynach...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: