Każdy ksiądz to pedofil, czyż nie?

Prasa liberalna jest prasą quasi-religijną. Media liberalne tworzą rodzaj anty-Kościoła czy może wice-Kościoła. Ustrój liberalno--demokratyczny jest prometejski, tak jak prometejski był komunizm, stąd ten bezwzględny liberalny atak na Kościół

Zaraza z Krakowskiego Przedmieścia rozlewa się na Polskę. Agresywny antyklerykalizm staje się znów esencjonalną domieszką do wdychanego przez Polaków powietrza. Od kilkunastu kapłanów słyszę: – Spotykamy się codziennie ze słowną agresją. Księża słyszą na ulicy buczenie, nie tylko młodzi ludzie wyzywają ich od pedofili. Na warszawskim Ursynowie w nocy jakaś banda przebiła opony dziesięciu samochodów stojących na terenie jednej z tamtejszych parafii. Policja odmówiła przyjazdu na miejsce zdarzenia. W Przasnyszu mężczyzna z bronią groził wikaremu, że przestrzeli mu kolano. Policja po przybyciu na miejsce nie wszczęła żadnych poszukiwań. Poinformowano księdza, że może oficjalnie zgłosić napaść z powództwa cywilnego.

Mamy do czynienia z pierwszymi konsekwencjami medialnej nagonki na Kościół. Pedofilia jest odrażająca. A już kapłan, który skrzywdzi dziecko, ściąga sobie na głowę żarzące węgle i lepiej by sobie kamień do szyi przyczepił i rzucił się do rzeki. Jednak atak liberalnych mediów na kapłanów katolickich, czyniący z nich, w oczach wielu odbiorców, pedofili na mocy definicji, jest społecznym dramatem, którego konsekwencje ocenić będziemy mogli za dziesięć, dwadzieścia lat. Równoczesny brak doniesień o pedofilii w innych środowiskach zawodowych demaskuje nieczyste intencje prowadzących tę akcję. Tym bardziej że fakty dotyczące skali pedofilii w Kościele są od dłuższego czasu znane. Według raportu Kongresu USA z 2009 r., w Stanach Zjednoczonych wśród pedofili jest 0,03 proc. księży, czyli 3 na 10 tys., w Niemczech – 0,04 proc., a więc 4 na 10 tys.

Prasa liberalna jest prasą quasi-religijną. Media liberalne tworzą rodzaj anty-Kościoła czy może wice-Kościoła. Ustrój liberalno-...
[pozostało do przeczytania 42% tekstu]
Dostęp do artykułów: