Przekaz dnia Gowina

Jarosław Gowin wyskoczył z Platformy. Po sześciu latach rządów Donalda Tuska spostrzegł, że jego dotychczasowy pryncypał nie gra fair – stawia tylko na władzę, debatę publiczną sprowadza do tępo multiplikowanego przekazu dnia, a samych współobywateli – do idiotów wysyłanych lub nie na wybory, stosownie do sytuacji. Były minister sprawiedliwości stanął przed dramatycznym wyborem: partia czy ludzie. Wybrał lojalność wobec tych drugich. Zuch! Ale koniec z ironią. Co uśpiło obywatelską wrażliwość Jarosława Gowina po katastrofie smoleńskiej, gdy jego partyjni koledzy drwili z ofiar i ich bliskich? Jakie siły otępiły propaństwowe oddanie posła z Krakowa, gdy jego pryncypał i powołani przez niego ministrowie działali przeciwko interesowi Polski nie tylko w sprawie wyjaśnienia przyczyn tragedii z 10 kwietnia 2010 r., ale także wobec nagminnego naruszania dobrego imienia RP przez instytucje naszego zachodniego sąsiada? Co sprawiło, że Gowin nie protestował, gdy jego partia tuszowała aferę
     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze