Nasza mała apokalipsa trwa

Wojna toczy się w sercu każdego człowieka. I liczą się też małe zwycięstwa. Bo rozliczani będziemy z codziennej miłości. Z nieulegania toksycznym modom, z powtarzania dzieciom prostych prawd.
 
Miałem sen. W tym śnie słuchałem wypowiedzi polskiego premiera, z których byłem dumny. W tym śnie gazety piętnowały artystów niszczących swą „sztuką” rodzinne i narodowe więzi. W tym śnie mój prezydent dbał o pamięć Żołnierzy Wyklętych. W tym śnie samorządowcy usunęli wszystkie sowieckie pomniki, którymi najeźdźcy oznaczali zdobyte terytoria. W tym śnie światowym hitem stała się transmisja z wyburzania Pałacu imienia Stalina, budowli obronnej, która w Warszawie, tak jak w dziesiątkach innych miast, była symbolem bolszewickiej dominacji. W tym śnie środowiska walczące z Kościołem powszechnym były izolowane społecznie, a Sejm piętnował nierównoprawne traktowanie polskiej mniejszości w Niemczech. W tym śnie nazwiska członków prorosyjskiego lobby były w naszym kraju listą hańby, a nazwiska polskich pisarzy zbyt chętnie korzystających z niemieckich stypendiów publikowane były w internecie i opatrzone adekwatnymi komentarzami. Niestety, był to tylko sen.

Konflikt w Syrii, na temat którego wiemy bardzo mało – zwłaszcza kto tak naprawdę walczy z reżimem – w naszym kraju rozgrywany jest w sposób przewidywalny. I może pomóc tym, którzy chcą zidentyfikować po nazwiskach partię rosyjską w Polsce. Nie wiem, co jest gorszym rozwiązaniem: atak czy pozostawienie bezkarnymi tych, którzy mordują cywilów za pomocą broni masowej zagłady. Nie wiem, czy nie mając nieislamistycznej, czyli tak naprawdę wojskowej alternatywy dla dzisiejszego reżimu, rozsądne jest obalanie rządu Baszara al-Asada. Ale demaskujące jest powtarzanie moskiewskiej narracji w kraju niewolonym przez Kreml przez ostatnie 350 lat z dwudziestoletnią przerwą.

Obrona polskości, walka w imię polskiego interesu narodowego to tylko jedna z linii frontu wojny toczącej się w naszych czasach....
[pozostało do przeczytania 37% tekstu]
Dostęp do artykułów: