Ewangelizator Franciszek

Papież dynamicznej ewangelizacji – tak najkrócej określić można kierunek pontyfikatu Franciszka. Ojciec Święty – wbrew temu, co nam się wmawia – nie jest rewolucjonistą czy reformatorem, ale człowiekiem, który w porę i nie w porę chce głosić Chrystusa, jedynego Zbawiciela.
 
Gdybym wiedzę o Kościele czerpał z liberalnych mediów, byłbym przekonany, że papież szykuje rewolucję. Chce święcić homoseksualistów, udzielać komunii rozwodnikom w ponownych związkach, a także zniszczyć struktury Kościoła. Wzywa do „rabanu” i chce zburzyć strukturę społeczną. Ale na szczęście tak nie jest. Ja po prostu czytam teksty papieskie, obserwuję zaangażowanie Ojca Świętego i wiem, że nie to jest istotą zaangażowania papieskiego. Franciszek chce – i to jest główna przestrzeń jego zaangażowania – sprawić, by współczesny Kościół stał się wspólnotą jeszcze bardziej misyjną, ewangelizującą, zaangażowaną. I to nie w zmienianie świata, niszczenie struktur, ale w zmianę serc i nawracanie się ku Chrystusowi. Doskonale widać to było podczas Światowych Dni Młodzieży w Rio, podczas których – wbrew temu, co się sugeruje – papież wcale nie zajmował się głównie wzywaniem do „rabanu” (albo wedle innych tłumaczeń „bajzlu” czy „rozróby”), ale do głoszenia Chrystusa.
 
Nie róbcie koktajlu z wiary
 
„Raban” (zwany także hałasem czy rewoltą), do którego wzywał Franciszek, był bowiem w istocie wezwaniem do jeszcze wytrwalszego głoszenie Jezusa Chrystusa, i to takiego, w jaki wierzy Kościół, a nie liberalni teologowie. I wystarczy przeczytać słowa, które nastąpiły po wezwaniu do robienia „hałasu”, by to dostrzec. „Chciałbym, aby był hałas w diecezjach, chcę, abyśmy wyszli na zewnątrz, żeby Kościół wyszedł na ulice, chcę, abyśmy się bronili przed tym wszystkim, co jest światowością, bezruchem, przed tym, co jest wygodą, klerykalizmem, tym wszystkim, co jest zamknięciem w sobie. Parafie, szkoły, instytucje stworzone są po to, aby wychodzić na zewnątrz. (...)...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: