Niebezpieczni prokuratorzy

Dodano: 06/08/2013 - Nr 32 z 7 sierpnia 2013

Prokuratorzy prowadzący śledztwo smoleńskie twierdzą, iż istnieje szansa, by próbki pobrane z foteli składowanych na hałdzie części rządowego tupolewa RP na lotnisku Siewiernyj przyleciały do Polski bez przymusowej półrocznej kwarantanny w Moskwie. Dokładnie ci sami śledczy jeszcze niespełna rok temu tłumaczyli, że takie rozwiązanie jest niemożliwe. Trudno już nawet policzyć nieprawdy, półprawdy, którymi wojskowi śledczy z Warszawy starają się faszerować opinię publiczną w sprawie katastrofy smoleńskiej. Próbki z foteli pobrano – próbek nie pobrano. Prokuratorzy byli przy sekcjach zwłok – nie byli. Brali udział w czynnościach śledczych rosyjskich bezpośrednio po katastrofie – nie wypuszczono ich z namiotu na teren wrakowiska. Odsłuchiwali zapisy czarnych skrzynek – siedzieli z boku i nie mieli słuchawek. Zabezpieczyli je – ale przyklejając papierowy pasek. Inni prokuratorzy, w zupełnie innym śledztwie, ale również ważnym dla bezpieczeństwa państwa, bo dotyczącym zabójstwa szefa
     
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze