Provident, Vincent! Czekamy!

Minister finansów Jan Antony Vincent-Rostowski brzmi zagranicznie, ale cwaniactwo ma polskie. Jest człowiekiem odpornym na wszelkie przeciwności ekonomiczne gnębiące kraj i na krytykę. Krytyka jest dobra, ale musi być pozytywna, wszelka negatywna opinia o sposobie zarządzania kasą państwa jest nieprofesjonalna, a minister kilku imion nie zamierza uczyć ekonomii jakiegoś Kaczyńskiego albo Balcerowicza, bo i tak niczego nie zrozumieją. I nie mają pojęcia, jakie pożytki spłyną na III RP w wyniku przyjętego przez Sejm zawieszenia progu oszczędnościowego. Nie rozumieją bowiem, że takie zawieszenie to otwarta droga do „wzrostu” PKB i zwiększenia zadłużenia pod hasłem stymulowania gospodarki i unikania recesji. A na końcu tej finansowej ekwilibrystyki – cytuję wpis internauty – „Provident pisze
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze