To nie sztuka zarobić na sztuce

Dzieła sztuki przestają być wyłącznie domeną kolekcjonerów. Coraz częściej sięgają po nie inwestorzy, szukając bezpiecznych sposobów lokowania kapitału oraz ochrony przed inflacją. I słusznie. Udział w portfelu inwestycji alternatywnych gwałtownie wzrósł w ciągu ostatnich lat i wciąż rośnie, przynosząc rekordowe stopy zwrotu.
 
Można spokojnie pozwolić sobie na sparafrazowanie słów Michaela Mosessa, współtwórcy indeksu Mei Moses World All Art Index (porównuje stopy zwrotu osiągane na głównych rynkach aukcyjnych z tradycyjnymi instrumentami finansowymi, takimi jak aukcje, obligacje czy inwestycje w nieruchomości – red.) i stwierdzić: „Tam gdzie jest sztuka, tam są pieniądze”.
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: