Zielona wyspa szczawiu

Schorowany emeryt, czekający na wizytę u specjalisty rok albo dwa, ma w nosie przekroczone normy wytopu stali, bo już to przerabiał, i nie po to walczył z komuną, żeby w wolnym, demokratycznym kraju uśmiercił go Narodowy Fundusz Zdrowia.
Wszystkiemu winien jest kryzys europejski – zapewnia minister od wirtualnego budżetu Jacek Rostowski, ale nikt mu już nie wierzy. Nie tylko w to zapewnienie, ale i w każde inne. Za komuny ludzie też nie wierzyli władzy, lecz nie mogli podskoczyć, bo im groziły represje. Do czasu jednak, bo jak już się mocno wkurzyli, to ryzykując więzienie i skatowanie przez ZOMO, okazywali PZPR w Poznaniu, Radomiu, Gdańsku i w całej Polsce swój gniew na tę grandę, jaką uprawiali bezkarnie towarzysze z wyższych partyjnych „sfer”. I choć były ofiary, okazuje się, że zbiorowy protest narodu przynosił rezultaty, których ukoronowaniem był Sierpień 1980 i upadek demokracji ludowej w 1989 r. Owszem, kryzys nęka cały uprzemysłowiony i zautomatyzowany świat, ale w Polsce jest zasadnicza różnica między tamtymi czasy a dniem dzisiejszym.

Po pierwsze: wtedy chodziło o wolność, a potem o chleb, po drugie: komunikacja międzyludzka ograniczała się do podziemnych wydawnictw, po trzecie: nie było co kupić, więc wszyscy mieli po takim samym komplecie wyszkowskim i pralce Frania, a po czwarte: ludziom przyświecały ideały, o które warto było walczyć. A dziś jest wolność, z której ludzie nie wiedzą, jak korzystać, bo nieprzyzwyczajeni, więc łatwo ją im ograniczać. Wszyscy mają komórki i komputery, co zwiększa udział w masowej rozrywce, w tym politycznej, a na koniec – ludzie nie mają już ideałów, bo nie wiedzą, co to takiego. W tej nowoczesnej ze wszech miar atmosferze minister Rostowski może sobie mówić, co chce, bo jest przekonany, że elektronika i media są w stanie odwrócić uwagę zwykłego śmiertelnika od katastrofy, jaka czeka państwo polskie. I zachowuje się jak przybysz z innej planety, stwierdzając, że Polska może przyjąć euro za mniej niż 10...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: