Czy Donald zrozumiał, co mówi Marcin W.?

Dodano: 26/10/2022 - Nr 43 z 26 października 2022

Felieton [Jedziemy]

Żądanie przez Donalda Tuska powołania komisji śledczej, która ma ustalić, czy opublikowane przez „Newsweek” zeznania wspólnika Marka Falenty dotyczące sprzedaży taśm rosyjskim handlarzom węgla są prawdziwe, czy też nie, ma co najmniej kilka interesujących konsekwencji. Wszystkie są następstwem uznania słów Marcina W. za wiarygodne.

Z artykułu, na który powołuje się Tusk, wynika, że rzekoma sprzedaż nagrań miała nastąpić miesiąc przed publikacją, która zdetonowała polityczną bombę, jaką była ich treść. Z całą pewnością nie wynika z niego, żeby pojawiły się jakiekolwiek okoliczności pozwalające uznać, że samo nagrywanie polityków w restauracjach w Warszawie miałoby odbywać się na zlecenie kogokolwiek z Rosji. Wręcz przeciwnie. Jedyne, co zeznał Marcin W., to tyle, iż w maju 2014 roku Falenta wieczorem w hotelu poinformował go, że kiedy z szefem rosyjskiej firmy węglowej, z którym razem robili interesy, wyszli z sauny, mieli dogadać się w sprawie sprzedaży

     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze