Dookoła kasy

Powiem herezję. Jestem przeciwko finansowaniu partii z budżetu. Jestem w ogóle przeciwko partiom starego typu, z ich strukturą, hierarchią, biurokracją. Partie powstają jako grupy ludzi jednoczących się wspólnotą celów i idei. To nie zamknięte koterie, swoiste fundusze emerytalne. Nie urzędy pracujące osiem godzin, w których hierarchia zależy od stopnia lojalności.

Choroba naszego systemu politycznego, w zadziwiający sposób przypominającego schyłkowy PRL, to etatyzm. Gdzie działalność polityczna, to sposób na „życie z kasą”.

Osobny problem to demoralizująca rola europarlamentu. Normą jest u nas sytuacja gołodupca, który nagle stał się milionerem i zwariował.
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: