Dookoła kasy

Dodano: 25/06/2013

Powiem herezję. Jestem przeciwko finansowaniu partii z budżetu. Jestem w ogóle przeciwko partiom starego typu, z ich strukturą, hierarchią, biurokracją. Partie powstają jako grupy ludzi jednoczących się wspólnotą celów i idei. To nie zamknięte koterie, swoiste fundusze emerytalne. Nie urzędy pracujące osiem godzin, w których hierarchia zależy od stopnia lojalności. Choroba naszego systemu politycznego, w zadziwiający sposób przypominającego schyłkowy PRL, to etatyzm. Gdzie działalność polityczna, to sposób na „życie z kasą”. Osobny problem to demoralizująca rola europarlamentu. Normą jest u nas sytuacja gołodupca, który nagle stał się milionerem i zwariował. Nieprzypadkowo właśnie tam najczęściej dochodzi do „politycznych zdrad”. Polityka, moim zdaniem, nie powinna być sposobem na biznes i nie powinny brać się za nią osoby bez doświadczenia zawodowego, naukowego, ludzie, którzy nie mają dokąd wrócić. Jakie doświadczenie poza wycieraniem politycznych korytarzy ma Donald Tusk? Co robił
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze