Praca i przedsiębiorczość, nie unijne pieniądze

Z Andrzejem Sadowskim rozmawia Maciej Pawlak.

Źródło rozwoju naszego kraju tkwi w pracy Polaków i ich przedsiębiorczości, a nie w pieniądzach unijnych, które – trzeba mieć tego świadomość – za chwilę się wyczerpią. Na sugestie o konieczności nowelizacji budżetu wskutek rosnącego deficytu i mniejszego od zakładanego w ustawie wzrostu PKB minister Rostowski odpowiada, że nowelizacja nie będzie potrzebna. Jak więc uda się zrealizować tegoroczny budżet?

Powinien istnieć automatyczny mechanizm dostosowywania budżetu do aktualnej sytuacji ekonomicznej. Dziś budżet jest przedmiotem jałowej gry politycznej między rządem a opozycją. Można wprowadzić mechanizm, który w razie spadku wpływów podatkowych zamraża po kolei niektóre kategorie wydatków rządowych po to, aby właśnie dostosować budżet do sytuacji.
 
Jednak jeśli nie będzie nowelizacji, to jak rząd zrealizuje budżet w kształcie znajdującym się w ustawie? Czy ma jakieś atuty w rękawie, które pomogą zatkać rosnącą dziurę budżetową?

Rząd już to robi, szukając nowych pomysłów na podatki. Ale trzeba pamiętać, że każdy rząd i opozycja stoją przed alternatywą: albo redukować wydatki publiczne, które w Polsce są ewidentnie zbyt wysokie, albo utrzymywać poziom wydatków bez względu na okoliczności. Lecz ta druga opcja w konsekwencji przełożyłaby się na wzrost opodatkowania przedsiębiorców i obywateli. Byłoby to więc szkodliwe. Spójrzmy na doświadczenia np. krajów bałtyckich, a przekonamy się, że dziś mają one zdrowe finanse publiczne, najmniejszy poziom zadłużenia na świecie i zauważalny rozwój gospodarczy, ponieważ zredukowały wydatki rządowe.

Już na koniec I kwartału okazało się, że emisja obligacji rządowych o kilka procent przekroczyła wielkość zaplanowaną na cały 2013 r. Jakie będą konsekwencje takiej polityki państwa?

Są one niezmienne od lat. Rosnące zadłużenie może wymknąć się rządowi spod kontroli i...
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: