To nie ludzie, to osły. „IO”: światy równolegle dzikie

Dodano: 14/09/2022 - Nr 37 z 14 września 2022

KULTURA [KINO]

Polski kandydat do Oscara i nagrodzony w Cannes film Jerzego Skolimowskiego „IO” powstał „z miłości do natury”. Tak informują twórcy w napisach końcowych. Na pewno nie z miłości do natury ludzkiej. Film o świecie zwierząt jest właściwie filmem o instynktach, tyle że człowieka, którego trudniej zrozumieć niż osiołka. Pod oscarowy wyścig zagranie bardzo dobre. Ale czy to na pewno to gra fair play?

Osiołka o imieniu IO poznajemy, gdy kończy cyrkowy występ z obdarzającą go niezwykłą czułością tancerką. Dziewczyna nie pozwala skrzywdzić osła, będącego za dnia zwierzęciem pociągowym. Ale też nie chce uratować go z cyrku, który przecież nie jest dobrym miejscem dla zwierzęcia. Nie zmienia to faktu, że wzajemne uczucie zostanie poddane ogromnej próbie, gdy w wyniku komorniczej „konfiskaty mienia żywego” osiołek zostaje zabrany od cyrkowej trupy. Tak rozpoczyna się film drogi. Zwierzę przemierza sporą część Europy, mając nadzieję na odnalezienie tancerki. A ta mknie

     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze