Pomiędzy kolorami a czernią

Nawet wśród ludzi, którzy jednoznacznie potępiali ekscesy z Krakowskiego Przedmieścia, było wielu takich, na których robił wrażenie argument, że żałoba też ma swoje granice, że w mszach i manifestacjach smoleńskich jest jakaś przesada, coś nienormalnego. Latem 2010 r. Polaków zaczęto jakby gwałtem zaganiać do normalności – ale w sytuacji braku wyjaśnienia przyczyn tragedii właśnie to było nienormalne. Rzeczywistą obroną norm wobec kłamstw i upokorzenia, jakie nam zaserwowano po katastrofie,...
[pozostało do przeczytania 91% tekstu]
Dostęp do artykułów: