Socciego apologia Marii Valtorty

Apologia „Poematu Boga-człowieka”

W swoich najnowszych poszukiwaniach Socci zdecydował się bowiem sięgnąć po pisma Marii Valtorty, i to do tego stopnia, że powieść określić można „apologią Valtorty”, próbą przywrócenia jej Kościołowi i przekreślenia potępień, jakie nałożyły na jej pisma watykańskie urzędy. Włoski dziennikarz zresztą wcale tego nie ukrywa. Zarówno w rozmowach bohaterów powieści, jak i w podziękowaniach autorskich znaleźć możemy stwierdzenie, że chciałby on, by jego książka stała się początkiem procesu beatyfikacyjnego tej „mistyczki”, a także powrotu do jej pism.

Decyzję tę można w jakimś stopniu zrozumieć. Postać włoskiej „mistyczki” jest fascynująca. Ta córka oficera kawalerii i nauczycielki francuskiego w wieku 23 lat została ciężko raniona przez włoskiego przestępcę i stopniowo – na skutek wypadku – unieruchomiona. W latach 30., gdy nie wychodziła już ze swojego pokoju, zaczęła twierdzić, że przychodzi do niej Jezus i Matka Boża, którzy mieli jej dyktować szczegółowe wyjaśnienia niezrozumiałych miejsc Pisma Świętego, a z czasem wręcz historię swojego życia. Dyktanda te ułożyły się w jedenastotomowy „Poemat Boga-człowieka”, w którym Valtorta przedstawiła, na przekór modernistom, pełen wykład życia Jezusa Chrystusa. Problem z tym niezwykle sugestywnym dziełem jest tylko taki, że w istocie – w pewnych miejscach – neguje on znaczenie Pisma, uznając, że Ewangeliści nie informowali o pewnych wydarzeniach z życia Chrystusa, których „z powodu swej niezniszczalnej, hebrajskiej mentalności – nie potrafili uznać za dobre!”. Sugestie takie – choć wypowiadane wedle Valtorty przez samego Chrystusa i mające służyć walce z modernizmem katolickim – w istocie są podważaniem autorytetu Pisma Świętego i uznaniem, że prywatne objawienia mogą coś dołożyć do Objawienia, jakie dokonało się w Jezusie Chrystusie i zawarte jest w Piśmie Świętym i Tradycji.

Jasne stanowisko Kościoła

I właśnie...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: