Jeżeli jest wiara, to i cuda się zdarzają

Pierwsze symptomy, czyli bóle głowy i drgawki, pojawiły się, kiedy mój ośmioletni syn był w szkole. Mój mąż, który jest lekarzem w Domu Ulgi w Cierpieniu w San Giovanni Rotondo – szpitalu zbudowanym dzięki Ojcu Pio – zabrał go do domu. Mateusz dostał wysokiej gorączki, nie rozpoznawał bliskich, na jego ciele pojawiły się plamy. Widząc, co się dzieje, mąż zawiózł syna do szpitala, a tam z minuty na minutę stan zdrowia naszego syna gwałtownie się pogarszał. Mateusz trafił na oddział intensywnej terapii.

Zaraz po przybyciu do szpitala Mateusz na kilka sekund odzyskał przytomność. Zawołał wtedy ojca i poprosił o wodę. Powiedział wtedy: „Tato, kiedy dorosnę, chcę być bogaty, żeby dać
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: