Jak tatuś zrobi dzióbek... Bezsenność w filmie, senność w teatrze 

Dodano: 15/06/2022 - Nr 24 z 15 czerwca 2022

KULTURA [TEATR]

Są takie adaptacje teatralne sławnych filmów, które nadają im nowy sens i detronizują produkcje ze szklanych ekranów. A są i takie, które bez filmu po prostu by nie istniały. „Dzień świra” w reżyserii Piotra Ratajczaka w Teatrze Ateneum w Warszawie należy niestety do tych drugich. 

Kto był bardziej zwariowany, Adaś czy ludzie, którzy go otaczali? Film o natręctwach Adasia Miauczyńskiego był nie tylko świetną komedią o ludzkich przywarach i wariackiej sztafecie pokoleń, ale stanowił też swego rodzaju „lek na szajbę”. Oswajał dziwactwa i uczył dystansu. No i bawił do łez. Stołeczny Teatr Ateneum przytoczył raport przygotowany przez warszawski Uniwersytet SWPS, z którego wynikało, że „Dzień świra” był „najlepszym polskim filmem wszech czasów”. I nie ma znaczenia, jak bardzo reprezentatywna była grupa badanych. Chyba wszyscy byliby w stanie przyjąć ten werdykt bez większego sprzeciwu. 

Sięgnięcie po taki tytuł przez teatr, i to jeszcze dokładnie 20 lat

     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze