Radary frajerom

Przypomnę – ponarzekawszy na stan dróg, podsumowywał on tak: „Oto filozofia Prawa i Sprawiedliwości: kontrolować wszystkich, wszystkich bez wyjątku! Tylko facet bez prawa jazdy może wydawać pieniądze na fotoradary”. Dziś, przypominając tę wypowiedź, wszyscy skupiają się na drugim zdaniu, a tymczasem naprawdę ważna jest końcówka pierwszego.

Nie to oburzało lidera PO i kibicujące mu salony, że PiS chce kontrolować – ale że chce kontrolować wszystkich, wszystkich bez wyjątku (nagranie wisi w internecie, proszę posłuchać, jak mocny nacisk kładzie Tusk na te ostatnie słowa). Sama kontrola jest OK. Ale kontrolować należy frajerów, biedotę – a nie „wszystkich”. Bo jeśli wszystkich bez wyjątku – to i nas, a my przecież, do cholery, jesteśmy elitą, a nie jakimiś frajerami!

Więc, wbrew powszechnemu przekonaniu, między słowami Tuska z roku 2007 a obecnym zamienianiem Polski w największy zakład fotograficzny Europy nie ma sprzeczności. Przecież fotoradary Tuska nie kontrolują wszystkich bez wyjątku. Kierowcy immunitetowi jeżdżą, jak chcą, tak jak się należy właścicielom III RP.
Niewątpliwym błędem władzy jest jednak fakt, iż nie udzieliła immunitetu szerzej, rozmaitym swoim, za przeproszeniem, przydupasom z tzw. środowisk opiniotwórczych. To wywołało swoisty bunt celebrytów przeciwko fotoradarom. Rzecz zapewne wszystkich zaskoczyła, bo nikt się nie spodziewał, że ludzie pokroju Tomasza Lisa są w stanie wierzgnąć tuskowej władzy. W gruncie rzeczy jednak jest to zrozumiałe. Oni po to przecież są owymi – skoro już użyłem tego pięknego słowa, to je powtórzę – przydupasami, żeby mieć lepiej niż frajerzy. Za wierną, sowicie wynagrodzoną służbę władzy pokupowali sobie gabloty, żeby móc depnąć, jak się należy, myśląc sobie jak Nikodem Dyzma: „No, no, do czego to człowiek doszedł”. A tu im nagle Tusk stawia fotoradary.

Tusk doprowadził do katastrofy służbę zdrowia − czy to Lisa i jemu podobnych obchodzi? Bynajmniej, oni przecież leczą się...
[pozostało do przeczytania 20% tekstu]
Dostęp do artykułów: