Prawie jak Zachód

Ale co w zasadzie mieści się pod słowem Zachód? W gruncie rzeczy mamy na myśli tylko dobrobyt, konsumpcję, pewien styl życia i obyczajowość. Można powiedzieć, że przetrwało proste wyobrażenie z czasów PRL. Wtedy jeżdżono z Polski na Zachód – do wolnego świata, niekomunistycznego, opływającego w dostatki, świata demokracji, wolnej prasy, swobodnych obyczajów, młodzieży na luzie, masowej i elitarnej kultury, a przede wszystkim dóbr wszelkiego rodzaju. Nawet Grecja była wówczas Zachodem, a Jugosławia niemal „Półzachodem”.Polska – zapóźniony aspirant Różnice materialne trochę się zatarły, a nasza elita wręcz już doszlusowała do poziomu życia zachodnich warstw średnich, mimo to Zachód ciągle pozostaje punktem odniesienia. Tak bowiem jak na „Zachodzie” występował orientalizm, opisany w słynnej książce Edwarda Saida, tak w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej istniał okcydentalizm – wyidealizowany, naiwny obraz Zachodu, choć wiadomo, że przy bliższym, wnikliwszym spojrzeniu
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze