Nie zapominajcie o Polsce

Dodano: 16/01/2013 - Nr 3 z 16 stycznia 2013

Wobec mnie nie był ani partnerem, ani doradcą życiowym, bo nie mógł być. Ostatni raz, gdy prowadził jakieś życie rodzinne, miałem cztery lata. Podczas wojny tułaliśmy się z mamą [Jadwigą Sosnkowską – przyp. red.] i trzema braćmi po pensjonatach, a on był zajęty sprawami wojskowymi. Po wojnie, w Kanadzie, przez cały rok szkolny uczyliśmy się poza domem, do którego zjeżdżaliśmy tylko na święta i wakacje. Ale nawet wtedy rzadko się spotykaliśmy, bo ojciec dużo podróżował – do Londynu w sprawie zjednoczenia emigracji, do Brazylii, do USA, nie widywaliśmy się zatem zbyt często. Radził nam tylko, jakimi zasadami mamy się kierować w życiu, ale jeśli chodzi o wybór drogi zawodowej, musieliśmy zadecydować sami.Kiedy miał Pan najlepszy kontakt z ojcem? Wówczas, gdy nawiązał stosunki z gen. Eurico Gasparem Dutrą, prezydentem Brazylii [w latach 1946–1951 – przyp. red.], którego poznał w czasie wojny we Włoszech [gen. Dutra był tam dowódcą Brazylijskiego Korpusu Ekspedycyjnego –
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze