USA - Duchowa tragedia Newton

Sześcioletni Noah Posner był najmłodszy w grupie dwadzieściorga dzieci, które zastrzelił Adam Lanza. Od jego kul zginęły także wychowawczynie i nauczyciele ze szkoły podstawowej w Newtown w stanie Connecticut.

Ta zbrodnia wstrząsnęła Stanami Zjednoczonymi niemal w takim samym stopniu jak ataki terrorystyczne z 11 września 2011 r. Bo to, co wykraczało poza wyobraźnię, stało się rzeczywistością – celem zamachowca stały się bezbronne, kilkuletnie dzieci.

W Waszyngtonie zabrzmiały dzwony. Kongresmeni pochylili głowy na znak czci dla ofiar. I nawet w mediach, które gonią za sensacją, zapanowała atmosfera powagi, a nawet strachu – jak uważali niektórzy komentatorzy, m.in. były sekretarz edukacji w administracji Ronalda Reagana, a dziś popularny publicysta William Bennett. Przeraziła ich zuchwałość i brak litości mordercy.

Powrót Gehenny

Nie dziwi więc, że przyrównuje się tę zbrodnię do mordu w starotestamentowej Gehennie. Tam, w dolinie za Jerozolimą, poganie składali bożkowi ofiary z dzieci. „Czyn dzisiejszego zabójcy nie jest niczym innym jak współczesną ofiarą złożoną Molochowi, bez względu na to, w jakiej formie obecność tego bożka się przejawia – najprawdopodobniej jako jakiś głos w umyśle. Bo zło, nawet gdy jest dokonywane z powodu choroby psychicznej, stanowi próbę zniszczenia wspólnego dobra, sprawiając, że owo dobro wydaje się bezradne, nieskuteczne i słabe. Dziś dokonała się przerażająco skuteczna próba, w której zło odniosło zwycięstwo. Otworzyła się brama, która sprawiła, że ziemia znalazła się w piekle. Gehenna znowu stała się rzeczywistością” – stwierdził John Podhoretz, redaktor naczelny miesięcznika społecznego „Commentary”, zajmującego się sprawami judaizmu.

Pozostało jednak pytanie, jak to możliwe, że barbarzyńska praktyka odrodziła się w erze wiedzy i technologii?

Próżno szukać odpowiedzi w mediach, nawet w najbardziej konserwatywnej zdawałoby się stacji...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: