Pogranicze w ogniu. Kotek, dziewczynka i zielone ludziki

Dodano: 10/11/2021 - Nr 45 z 10 listopada 2021

Gorący temat [Granica polsko-białoruska, wojna hybrydowa]

Były kłamstwa o afgańskich uchodźcach, potem medialna szopka w Usnarzu, wreszcie operacja „dzieci z Michałowa”. Nie zadziałało. Białoruskie i rosyjskie służby uruchomiły więc ostatni, najgroźniejszy etap wojny hybrydowej: działania siłowe, prowokacje z użyciem broni i... zawoalowane pretensje terytorialne.

Jest taki pomnik na okupowanym przez Rosję ukraińskim Krymie: dziewczynka wręczająca kwiaty żołnierzowi, a pod nogami plącze im się kotek. Analizując wydarzenia na granicy RP z Białorusią w ostatnich kilku miesiącach można powiedzieć, że najpierw pojawił się kotek. Potem dziewczynka. A na koniec żołnierz, właściwie tzw. zielony ludzik, jak nazwano rosyjskich wojaków anektujących siedem lat temu Krym bez wypowiedzenia wojny, bez oznaczeń na umundurowaniu. Wyraźnie reżim Alaksandra Łukaszenki i stojący za nim reżim Władimira Putina postawiły na eskalację wojny hybrydowej prowadzonej z sąsiednimi krajami UE i NATO, przede wszystkim Polski. Najbliższe

     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze